niedziela, 12 sierpnia 2012

chore państwo, chory kraj

Maciej D. Po niemal roku został uznany za winnego znęcania się psychicznego i fizycznego nad żoną. Po 8 latach trzeba było czekać 11 miesięcy na wydanie nieprawomocnego wyroku, od którego na pewno skazany będzie się odwoływał.

Czy ja muszę pisać, że przez te 11 miesięcy on mógł ją niemal zakatować na śmierć, a papierki krążyłyby sobie pomiędzy policją, prokuraturą, sądem i Bóg tylko jeden raczy wiedzieć kim jeszcze.

Dodatkowo rozbawiła mnie forma artykułu. Krótka notatka przywołująca jakże, na naszym rynku spektakularne, sukcesy rzeczonego skazanego. Lakoniczne wspomnienie o tym co robił przez długie lata i za co został skazany i pienie ku chwale tego co zrobił i osiągną w życiu zawodowym. Gówno osiągnął. Zniszczył życie swojego, dziś 8 letniego, dziecka. Spaczył jego postrzeganie rzeczywistości i relacji między ludźmi. Wypaczył jego przyszłość, a teraz, teraz zapewne jeszcze udowodni swojemu dziecku, że można się znęcać nad żoną i nad dzieckiem i za to nie odpowiadać, bo prawo polskie jest ułomne, a pieniądze i nazwisko w kraju dupolizów i wazeliniarzy, wystarczą aby nie ponieść konsekwencji własnych czynów.

Artykół, zamieszczony gdzieś z boku strony głównej, małym druczkiem i bynajmniej nie na pierwszej linii. Przepraszam, ale na miejscu Pana Borysa Szyca i pozostałych wymienionych osób stanowczo sprzeciwiłabym się na łączeniu własnego nazwiska z tą sprawą i pod kątem darmowej, dodatkowej reklamy domowego, babskiego boksera i emocjonalnego sadysty.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz